Przed siebie
Wtorek, 2 listopada 2010
Km: | 67.63 | Km teren: | 25.00 | Czas: | 04:04 | km/h: | 16.63 |
Pr. maks.: | 50.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Kross Level A2 XT | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pogoda nadal ładna, ciepło na dworze, więc wykorzystałam to, że ostatni dzień wolnego przed uczelnią, zebrałam się i przed 12 byłam już na rowerze. Konkretnego celu nie miałam, warunkiem były jakieś tereny, tylko nie asfalt... Pojechałam sobie tak jak ostatnio na Dolinę Trzech Stawów i tam od razu zjechałam w las.

Tym razem nie chciało mi się krążyć po terenach PKP, od razu pojechałam w stronę Murcek i wbiłam się gdzie w jakąś leśną ścieżkę, którą raczej za często nikt nie jeździł.

Miałam obawy, że w końcu ta ścieżka się skończy i w ogóle nie wiedziałam gdzie mnie doprowadzi, ale okazało się, że po przedzieraniu się przez liście, gałęzie, a nawet błoto, dojechałam do starego dworca na Murckach.

Stamtąd znowu wjechałam w jakąś leśną ścieżkę, którą mniej więcej kojarzyłam. Kolory wokół po prostu przepiękne.

W końcu dojechałam do znanej mi drogi, która prowadzi do Lędzin, także postanowiłam sobie tam pojechać, w końcu czasu miałam dużo. Zawsze mnie fascynował ten jeden odcinek, niby zwykły las, ale całkiem inny, po prostu piękny widok :)

Jadąc bałam się, że mogę się trochę pogubić, bo zawsze z kimś tam jechałam, nigdy sama, ale na szczęście wszystko było ładnie oznakowane.


W końcu dojechałam do Lędzin.

Fajna odskocznia od miejskiego zgiełku, tam same domki jednorodzinne, pola, cisza i spokój. Dojechałam do centrum, tam małe zakupy i podjechałam na górę Klimont pod Kościół św. Klemensa.

Tam parę minut odpoczynku. Szkoda, że powietrze nie było takie przejrzyste, ale i tak widoki świetne.



W końcu się zebrałam, miałam jeszcze siły, więc postanowiłam jechać przez Tychy. Czy dobry pomysł to był, to nie wiem, bo trochę się pogubiłam :P Wyjechałam na jakąś drogę szybkiego ruchu i tam praktycznie pod fabrykę Fiata. Zawróciłam jak zobaczyłam znak "Bieruń" :P Także przejechałam przez Jaroszowice i Wartogłowiec, aż dojechałam do Browarów Tyskich.

Stamtąd przez Czułów ścieżką rowerową, aż do Katowic. Wyjechałam na Kostuchnie, chciałam jeszcze zahaczyć o hałdę, ale ściemniało się powoli, a ja nie wzięłam lampek, bo nie spodziewałam się, że tak długo będę jeździć... Także przejechałam przez Kostuchnę do Piotrowic, tam już ścieżką rowerową na Jankego aż do parku Kościuszki.

Szybko przez park i Mikołowską do domu.

Wypad udany, właściwie trochę nieplanowany, trochę zdjęć zrobionych, jesienne widoki super... Miejmy nadzieję, że pogoda jeszcze trochę się utrzyma...

Tym razem nie chciało mi się krążyć po terenach PKP, od razu pojechałam w stronę Murcek i wbiłam się gdzie w jakąś leśną ścieżkę, którą raczej za często nikt nie jeździł.

Miałam obawy, że w końcu ta ścieżka się skończy i w ogóle nie wiedziałam gdzie mnie doprowadzi, ale okazało się, że po przedzieraniu się przez liście, gałęzie, a nawet błoto, dojechałam do starego dworca na Murckach.

Stamtąd znowu wjechałam w jakąś leśną ścieżkę, którą mniej więcej kojarzyłam. Kolory wokół po prostu przepiękne.

W końcu dojechałam do znanej mi drogi, która prowadzi do Lędzin, także postanowiłam sobie tam pojechać, w końcu czasu miałam dużo. Zawsze mnie fascynował ten jeden odcinek, niby zwykły las, ale całkiem inny, po prostu piękny widok :)

Jadąc bałam się, że mogę się trochę pogubić, bo zawsze z kimś tam jechałam, nigdy sama, ale na szczęście wszystko było ładnie oznakowane.


W końcu dojechałam do Lędzin.

Fajna odskocznia od miejskiego zgiełku, tam same domki jednorodzinne, pola, cisza i spokój. Dojechałam do centrum, tam małe zakupy i podjechałam na górę Klimont pod Kościół św. Klemensa.

Tam parę minut odpoczynku. Szkoda, że powietrze nie było takie przejrzyste, ale i tak widoki świetne.



W końcu się zebrałam, miałam jeszcze siły, więc postanowiłam jechać przez Tychy. Czy dobry pomysł to był, to nie wiem, bo trochę się pogubiłam :P Wyjechałam na jakąś drogę szybkiego ruchu i tam praktycznie pod fabrykę Fiata. Zawróciłam jak zobaczyłam znak "Bieruń" :P Także przejechałam przez Jaroszowice i Wartogłowiec, aż dojechałam do Browarów Tyskich.

Stamtąd przez Czułów ścieżką rowerową, aż do Katowic. Wyjechałam na Kostuchnie, chciałam jeszcze zahaczyć o hałdę, ale ściemniało się powoli, a ja nie wzięłam lampek, bo nie spodziewałam się, że tak długo będę jeździć... Także przejechałam przez Kostuchnę do Piotrowic, tam już ścieżką rowerową na Jankego aż do parku Kościuszki.

Szybko przez park i Mikołowską do domu.

Wypad udany, właściwie trochę nieplanowany, trochę zdjęć zrobionych, jesienne widoki super... Miejmy nadzieję, że pogoda jeszcze trochę się utrzyma...
komentarze
Czwarta a zwłaszcza piąta fotka, bardzo fajne.
fredziomf - 12:15 niedziela, 7 listopada 2010 | linkuj
OOOoooooo widze, ze Ania sobie pozwolila ;)
faktycznie bardzo milo tu u Ciebie ostatnio ;P
swietna sprawa z tymi czerwonymi akcentami
bardzo bardzo to wyglada :>
musze sie od nowego sezonu postarac o podobna przemiane ;)
PS no i ladny dystans!!! ;] razor84 - 20:16 środa, 3 listopada 2010 | linkuj
faktycznie bardzo milo tu u Ciebie ostatnio ;P
swietna sprawa z tymi czerwonymi akcentami
bardzo bardzo to wyglada :>
musze sie od nowego sezonu postarac o podobna przemiane ;)
PS no i ladny dystans!!! ;] razor84 - 20:16 środa, 3 listopada 2010 | linkuj
ta, to samo :P
Aniu co Ty tak psioczysz na ten asfalt ostatnio co =D moze w gory ze mna pojedziesz :P nax - 19:55 środa, 3 listopada 2010 | linkuj
Aniu co Ty tak psioczysz na ten asfalt ostatnio co =D moze w gory ze mna pojedziesz :P nax - 19:55 środa, 3 listopada 2010 | linkuj
Bardzo zacnie:)
Jesień to fajna pora, bo przez to że nie ma liści, łatwiej sie odnaleźć w terenie kundello21 - 07:22 środa, 3 listopada 2010 | linkuj
Jesień to fajna pora, bo przez to że nie ma liści, łatwiej sie odnaleźć w terenie kundello21 - 07:22 środa, 3 listopada 2010 | linkuj
ale fajny wpis :) super się czytało + te zdjęcia !!!!
rewelacyjny ten las z dywanem liści!!! widziałem w okolicach
podobne, ale nie takie! światło też super dograło mrrrrr
dzisiaj do Ciebie nie strzelali..no popatrz! ;p
Krossik z Toba na zdjęciu wygląda jak rasowy DH
PS nax czy my na tą samą szybkiego ruchu wpadliśmy
podczas kato-day? ;] bo zabrzmiało znajomo mehow - 23:43 wtorek, 2 listopada 2010 | linkuj
Komentuj
rewelacyjny ten las z dywanem liści!!! widziałem w okolicach
podobne, ale nie takie! światło też super dograło mrrrrr
dzisiaj do Ciebie nie strzelali..no popatrz! ;p
Krossik z Toba na zdjęciu wygląda jak rasowy DH
PS nax czy my na tą samą szybkiego ruchu wpadliśmy
podczas kato-day? ;] bo zabrzmiało znajomo mehow - 23:43 wtorek, 2 listopada 2010 | linkuj